RSS
wtorek, 10 marca 2009

Żyję.
Co prawda ostatnio nie prowadzę życia blogowego, nie ukrywajmy, zaniedbałam Pana Bloxa. Ale myślę, że mogę sie usprawiedliwić - dopadła mnie późnozimowa chandra. Oby tylko to, bo z powrotu depresji raczej bym się nie ucieszyła. Zwłaszcza że każdy psychotrop jednak nieco...przymula ;)
Magiczne są te tableteczki, wiecie? Miałam kiedyś Lerivon, u mnie taki lek pierwszego rzutu. Na początek zapisano mi dawkę minimalną, ale...dosłownie godzinę po wzięciu z bladej, histeryzującej wraz z nadejściem wieczoru, płaczącej Natalii stałam się Natalią śpiącą. I nic poza tym. Dostałam nieprzepartą sennością jak młotkiem w głowę i byłam w stanie spać na stojąco. Szkoda tylko, że rano budziłam się równie nieprzytomna, co wieczorem i pójście do szkoły w takim stanie było niemożliwością. Potem przed kilka miesięcy brałam Pramolan, co okazało się strzałem w dziesiątkę.

Najgorsze z tego wszystkiego jest niewidzenie sensu w życiu i strach, okropny strach. Wiedziałam, że boję się zupełnie bezsensownie, ale mogłam wręcz czuć tę lodowatą, lepką obręcz wokół brzucha. Gdzieś czytałam, że spory procent samobójców to właśnie ludzie cierpiący na ataki depresji. Jakoś mnie to nie dziwi...

Na razie tchórzę i unikam przychodni dentystycznej :)
A właśnie...ścięłam włosy:) Mam teraz lekkiego, krótkiego boba na głowie. Jednak nie pasuje mi nic dłuższego.
Ach, Depeche Mode. To jednak zostanie mój ulubiony zespół:) Ostatnio zachwycam się "I feel you". Depesze mają tyle twarzy, co piosenek. Można sobie porównać " Condemnation", "Martyr" i chociażby "Damaged people". Pierwszy utwór nasunął mi skojarzenia z przymulonym gospel, drugi jest elektrycznogitarowy, ciemny i drapieżny, a trzeci to coś, co znajdziecie tylko i wyłącznie w tym zespole, czyli brzmienia elektoniczne, niemal eksperymentalne. Piosenki tego typu są w stanie strawić tylko wybrani ;P

No ale ja przepraszam bardzo! Te koty nie muszą się drzeć tuż pod moim oknem, no...
Haha. To są te przysłowiowe koty w marcu, tak?:D

21:31, majesty400
Link Komentarze (7) »
sobota, 14 lutego 2009

Czyli święto murarzy :D A oprócz tego kochane, miłe dzieci z Wielkopolski mają już ferie ( w tym i ja), więc nastawienie do życia jak najbardziej pozytywne. Tym bardziej, że mam najcudowniejszego chłopaka pod słońcem i już.

Mam zamiar porządnie odpocząć przez te dwa tygodnie, nadrobić zaległości książkowe, urodowe, spacerowe i milion innych.
Jasne.

Jeszcze parę słów o szkole, a raczej o szkolnym Dniu Patrona ( ludzie, wreszcie ktoś pomyślał i nie siedzieliśmy, jak to było w gimnazjum, w klasach, rysując Szołdrskiego itp.) W sumie sama nie wiem, czy tamten plagiat z "Familiadą" i papierową rzepką na końcu występu pewnej klasy drugiej był rzeczywiście plagiatem. Kto wie, może oni po prostu wpadli na ten sam pomysł?
Nie powiem, dość się zestresowałam, kiedy poszłam w zastępstwo Kasi na kręcenie hula-hopem i usłyszałam, że trzeba mieć własne koło. Całe szczęście Kasia przyszła i zgarnęła max punktów ;)
Poetycka opowieść o Koperniku z akompaniamentem gitarry była niesamowita :)

Dlaczego ostatnio usłyszałam trzy zaproszenia na picie w ciągu jednego dnia, chociaż mam wstręt do alkoholu?
Dlaczego nie mogę się zmotywować, żeby sprzątnąć cztery wypalone świece w kubkach z parapetu, chociaż mi naprawdę przeszkadzają?
Dlaczego nie mogę nazwać żadnego folderu "nul"? Windows mnie ogranicza :(
Gdzie tu jest błąd? Musi być błąd, powiedzcie, że tam jest błąd!



Zastanawiam się, czy ten blog czyta wogóle ktoś z mojej klasy, czy tylko osoby, że tak powiem, wirtualne, bo jeśli nie - to jaki jest sens pisania o wydarzeniach szkolnych? ;) No ale trudno, raz można.
Dzisiaj drobny kawałek ukruszonej plomby oznajmił mi tragiczną prawdę: muszę iść do dentysty! Jeśli mam wogóle jakąś fobię, to jest nim właśnie obawa przed grzebaniem wiertłem w moich ustach. Brrrr.

Czy takich rzeczy nie można załatwiać pod narkozą? :(

21:25, majesty400
Link Komentarze (7) »
piątek, 06 lutego 2009
Makbet zabił sen!

Nie zaśniesz, nie zaśniesz więcej!

Słowa.
W zależności od tego, jakie są, mogą uczynić nas najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, a także doprowadzić do śmierci z rozpaczy. Mogą mieć milion twarzy, mogą być piękne, wulgarne, tajemnicze, radosne i jakie tylko zechcemy. Nie zmienia się jedno - słowa mają wielką moc.

Makbet zabił sen!

Zawsze współczułam Makbetowi. Z jednej strony spełnił swe marzenie, z drugiej, doprowadziło go to do najgorszego. Najgorsze, że już chwilę po swym czynie, żałował go, ani na sekundę nie czuł radości z bycia królem.
I to wszystko przez słowa trzech wiedźm...
 
Kaleka na duchu!
22:38, majesty400
Link Komentarze (2) »
czwartek, 29 stycznia 2009

...i leżał w łóżeczku, aż przyszedł pan doktor: "Jak się masz, koteczku?"
Pani Grypa postanowiła się ze mną zaprzyjaźnić i oto mam cztery dni przeleżane w łóżku, podczas których nie jadłam prawie nic. Najgorsze było to, że w niedzielę upiekłam wspaniały sernik i
mi całego zjedli.
O marności! Ulotności życia i serników!

 
Już rozumiem, dlaczego średniowieczni żakowie tak narzekali na łacinę. Zaczęło się: viri Romani wymyślili sobie chociażby dwa czasy na coś, co po angielsku jest w jednym, zwykłym, prostym past simple ! Deklinacji jest chyba 10...A niby nasz polski to trudny język.

Mam bardzo irytującą mnie manierę: ciąge myślę o przeszłości. Roztrząsam wydarzenia, na które już nie mogę mieć wpływu, zastanawiam się, co mogłam zrobić inaczej. Dlaczego potraktowałam pewne osoby tak, a nie inaczej? Dlaczego przez parę lat zachowywałam się w sposób, który dziś mnie zastanawia? Czy naprawdę nie miałam na tyle przytomności umysłu, żeby niektórych rzeczy nie robić? Z jednej strony to dobrze, jeśli porządnie przemyślę swoje błędy - na drugi raz ich nie zrobię, ale...łatwo sobie tak zatruć życie. Nietrudno zadręczyć się czymś, czego już nie zmienię, a czego efekty widzę do dzisiaj.

Mój brat zaraził się ode mnie Depeche Mode!
"Reach out and touch faith!"

Zachody słońca w górach są wręcz niemożliwe. Poniżej macie zdjęcie takiego jednego wykonane przez Kamila ( Posiadacza Pantheona). Chylę czoła.






Jeśli już jesteśmy przy przeszłości, przeglądałam wczoraj zdjęcia mejd baj Kamil. Na niektórych on - młodszy o parę lat, na niektórych już my. Kurczę...wyglądam zupełnie inaczej niż ten rok temu :) Owszem, zmieniłam fryzurę, inaczej się też ubieram, ale chodzi chyba o spojrzenie. Jest zupełnie inne, jakby mnie i mnie ze zdjęć dzieliło nie 12 miesięcy, a trzy razy tyle. Czy to kwestia mojego szukania siebie? Chyba tak. Zresztą...Ciągle szukam.

Lubimy o sobie mówić "jesteśmy nieufni, twardzi, potrafimy bronić siebie i naszego świata". Nie znam ludzi, którzy są rzeczywiście tacy...w tym wieku. Jesteśmy wszyscy podatni na zranienie, jak rycerz bez zbroi na polu walki.
Nie wierzysz? Jesteś wyjątkiem?
Więc broń się.

17:51, majesty400
Link Komentarze (5) »
sobota, 10 stycznia 2009

Parafrazując słowa z pewnej książki, stwierdzam, że Jezus rzeczywiście wykazał się zrozumieniem dla uczniów, rodząc się i umierając w czasie naszych przerw świątecznych.

Nie znoszę być nastolatką. To tak, jakby ktoś dał mi cegły, zaprawę itp.,  po czym powiedział: "Zbuduj sobie dom!". Oczywiście zakładając, że wiedzę z zakresu budowy domów mam na poziomie "mniej niż zero". Ja nie wiem, no. Za parę lat będzie lepiej, prawda? Powiedzcie, że będzie :(

Ja wiem, że teraz mam możliwość ukształtowania siebie i tak dalej, ale w sumie to nie jest nic łatwego, a dodatkowo proszę uwzględnić moje burze hormonalne.
Wyobrażam sobie siebie w wieku 25 lat, wykształconą, piękną kobietę, wiedzącą, czego chce, mającą sprecyzowane plany...pomarzyć dobra rzecz :)

A za te parę lat będę tęskniła do "beztroskich lat młodości", zobaczycie! :D

Czy świat będzie taki sam, jak poprzednio, gdy stwierdzę, że:
- nawet chudzielec poczuje potrzebę odchudzania się, kiedy facet stwierdzi, że jego wybranka ma fałdkę na brzuchu;
- idiotyczny błąd Polaków "duża litera" to wina Rusków;
- śnieg topnieje!
- wypędzili nas do szkoły w sobotę i zrobili normalne lekcje;
- "danse macabre" i inne średniowieczne zabawy ze śmiercią aż mi się w głowie nie mieszczą.

Nie i tyle.


 

22:32, majesty400
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5